Asia poderwana pod hipermarketem

Sława serwisu podrywacze.pl powoduje, że ciągle zgłaszają się do nas nowi mistrzowie podrywu, którzy chętnie prezentują swoje techniki podrywania. Ostatnio dołączył do nas Piotrek, który pokazał nam jak łatwo i skutecznie poderwać jest laseczkę pod hipermarketem. Pomoc przy robieniu zakupów zaowocowała zaproszeniem nas do domu panienki, której pomagaliśmy taszczyć zakupy. Co prawda mieliśmy trochę szczęścia, bo trafiliśmy na pannę, która lubi przyjąć dłuto i bez problemu zgodziła się na małe stukanko, ale nawet gdyby była bardziej oporna, dalibyśmy radę. Najważniejsze to znaleźć się w odpowiednim miejscu z ładną laską. Później akcja toczy się już sama, czego dowodzą nasze dotychczasowe przygody. Nasza najnowsza zdobycz miała na imię Asia i doskonale znała się na rzeczy. Dawno nie zaliczyliśmy tak gorącej dupeczki.
Zobacz film: kliknij tutaj!
Negocjujemy darmowe wypożyczenie quadów

Wybraliśmy się na weekend do Zakopanego. Chcieliśmy skorzystać z ostatnich dni zimy, zabawić się trochę i wyrwać jakieś dupeczki. Niestety po dotarciu w góry okazało się, że w pijackim amoku i roztargnieniu zapomnieliśmy zabrać portfele z domu. Zostały na stole w kuchni pomiędzy stosem butelek po browarku. Są takie chwile w życiu, że człowiek dochodzi do wniosku, że faktycznie alkohol szkodzi zdrowiu. Tak się wkurzyliśmy, że jak szliśmy po Zakopcu to się śnieg pod nami topił. W dodatku tuż obok naszego pensjonatu wyczailiśmy wypożyczalnię quadów i skuterów śnieżnych. Fajnie byłoby poszaleć trochę po górach na takich maszynach, ale nie mieliśmy kasy. Na nasze szczęście okazało się, że właścicielką wypożyczalni jest młoda blondyna, która już na pierwszy rzut oka robiła wrażenie, że dobrym fiutem nie pogardzi. Wyczuliśmy w tym swoją szansę i na dobre rżnięcie i na darmową jazdę quadami. Wieczorem w pensjonacie poszliśmy do pokoju właścicielki wypożyczalni i rozpoczeliśmy negocjacje. Rżnięcie było intensywne i chyba pani właścicielka została zaspokojona, bo na drugi dzień mogliśmy testować wszystkie skutery i quady ile dusza (a raczej dupa pani właścicielki) zapragnie
Zobacz film: kliknij tutaj!
Pan informatyk i fanka podrywaczy

Ale się narobiło. Znajoma zaprosiła mnie ostatnio do siebie, bo miała problem z komputerem. Okazalo się, że złapała jakiegoś wirusa i ciągle restartował jej się laptop. Ja się na tym słabo znam, więc nie pozostało nic innego jak zadzwonić po specjalistę. Pan informatyk pogrzebał w kompie i przy okazji znalazł sporo filmików porno. Okazało się, że moja znajoma lubi sobie pooglądać sprośne filmiki! Kto by pomyślał? Mało tego, okazało się, że ma sporą kolekcję filmów z podrywaczy! No i tak od słowa do słowa, padła propozycja nakręcenia własnego filmu. Zarówno Ewa jak i pan informatyk szybko podchwycili pomysł i zanim się spostrzegłem, Ewa już ssała kutasa pana serwisanta. Informatyk ostro ją przeorał, a na koniec chlapnął jej chyba ze 2 litry spermy na twarz. No i teraz Ewa ma własny film w podrywaczach!
Zobacz film: kliknij tutaj!
Napalona ciocia i siostrzeniec

Życie nie przestaje nas zaskakiwać. Myśleliśmy, że takie rzeczy dzieją się tylko w filmach. Tuż przed świętami umówiliśmy się z naszym kumplem Rafałem na mały wypad na laski. Niestety z racji przedświątecznego natłoku obowiązków Rafał otrzymał od matki niezwykle ważne zadanie. Mianowicie miał zdobyć większą ilość karpii, gdyż niespodziewanie miała ich odwiedzić większa liczba gości niż zwykle. Trochę nam to skomplikowało przedświąteczne plany manewrów pijacko-erotycznych pod kryptonimem Choinka 2008, ale mówi się trudno. Dzisiaj Rafał dziękuje mamie za to, że został zmuszony do poszukiwań karpia, ale o tym później. Otóż jak się okazało Rafał ma ciocię (co prawda ostatni raz widział ja ze 20 lat temu, ale co tam…). Ta ciocia ma męża (co prawda byłego, bo są po rozwodzie, ale co tam…). No i ten były mąż dawno niewidzianej cioci ma dostęp do stawów hodowlanych, z których po cichu podprowadza karpie. Kiedy ciocia dowiedziała się, że matka wysłała Rafała po karpie, zadzwoniła do niego i powiedziała, że da radę załatwić tyle karpii ile tylko chce. No to miodzio - pomyśleliśmy i postanowiliśmy, że w drodze na podryw zajedziemy do cioci i załatwimy te karpie. I co się stało? I stało się to co zwykle, czyli wszystko zakończyło się mega-ruchańskiem, gdyż ciocia okazała się bardzo seksowną mamuśką, która już w drzwiach chciała zrobić laskę Rafałowi. Strasznie się na niego napaliła, a że Rafał nie przepuszcza żadnej okazji na dymanie - akcja była prawdziwie intensywna. Ciocia i siostrzeniec - tego jeszcze nawet u nas nie było.
Zobacz film: kliknij tutaj!
Justyna - czyli podryw na ekipę budowlaną

Boom w budownictwie stał się faktem. Ceny idą w górę, a roboty nie brakuje. Nie dość, że co niektórzy z naszej ekipy, co to parają się rzemiosłem budowlanym, zarabiają coraz więcej, to jeszcze do tego doszło, że mogą sobie przebierać w klientach. Zgłosiła się do nas klientka, która za wszelką cenę chciała wynająć szybką i sprawną ekipę budowlaną. Laska kupiła właśnie ogomne mieszkanie na peryferiach Krakowa, ale w stanie totalnie surowym. Potrzebowała szybko doprowadzić lokal do stanu używalności. Umówiliśmy się na spotkanie. Klientka okazała się zgrabną i szczupłą blondyneczką, więc od razu zaczęła nam świtać myśl, że można by ją w ramach transakcji przetestować na tym budowlanym poligonie. Po dotarciu na miejsce, okazało się, że tam stoją same ściany (w dodatku krzywe) i roboty będzie od groma. Postawilismy sprawę jasno. Bez dodatkowych gratyfikacji się nie obędzie. Albo dymanko i przystępujemy do roboty albo spadamy. O dobrą ekipę remontową dzisiaj bardzo trudno, bo wszyscy mają zajęte terminy, więc laseczka nie miała wyboru. Dała się zerżnąć na wszystkie sposoby, aby w końcu mieć swoje upragnione cztery kąty.
Zobacz film: kliknij tutaj!
W oczekiwaniu na pociąg do Warszawy

Kumpel niedawno dostał bilet do armii. Mógł się wymigać (tak jak ja), ale stwierdził, że i tak nie ma nic do roboty, więc nie będzie kombinował. No cóż.. Jego wybór. Ostro poimprezowaliśmy w ostanim dniu jego wolności, a nazajutrz rano odprowadziłem go na dworzec. Wsiadł do pociągu i pojechał, a ja jeszcze przez chwilę posiedziałem sobie na peronie z rozrzewnieniem wspominając nasze wspólne przygody. Nagle z pociągu wysiadła drobna blondyneczka. Przykuła moją uwagę, bo wyglądała na lekko zagubioną i zdezorientowaną. Okazało się, że jedzie do Warszawy, ale nie wie z którego peronu i kiedy odjeżdża następny train do tzw. stolycy. Okazało się, że najbliższy pociąg będzie dopiero za kilka godzin, a że było dosyć chłodno, zaproponowałem blondynie kawę u mnie w domu. Nie uśmiechało jej się czekanie na dworcu, więc przystała na moją propozycję. Kawy co prawda nie wypiliśmy, ale zerżnąłem ją ostro na kanapie, aż się wióry posypały
Dymanko było tak intensywne, że Kamila ledwo dowlokła się na dworzec.
Zobacz film: kliknij tutaj!
Sylwia poderwana na bukiet kwiatów

Tego dnia obudziłem się ze stojącą pałą i już wiedziałem, że jak dzisiaj nie zakotwiczę to będzie marnie. Niestety nie miałem zupełnie koncepcji na wyrwanie jakiegoś lachona. No cóż… kutas nie sługa - trzeba coś wymyślić. Kupiłem wiecheć kwiatów i ruszyłem na ulicę z nadzieją, że uda się coś poderwać. Jak na złość po parku kręciły się same mohery i kilku żuli. Ani jednej fajnej dupy. Już miałem zrozpaczony udać się do osiedlowego monopola aby utopić smutek w jakimś energetyzującym winiaczu, gdy nagle kątem oka zobaczyłem atrakcyjną blondynę siedzącą na ławce. Jak to mówią rzeźnicy: “raz kozie śmierć!”. Podszedłem do niej i zapodałem jakąś małą ściemkę. Wręczyłem jej kwiaty i zaprosiłem do siebie na kawę. Laska nie bardzo była zainteresowana, bo czekała na jakiegoś fagasa. Na szczęście kolo nie przyszedł i udało mi się blondynę zaciągnąć na hacjendę. Udawała bardzo niedostępną, ale jak tylko ścisnąłem jej sporego cyca, od razu nabrała ochoty na igraszki. Po raz kolejney okazało się, że pozory mylą, bo Sylwia, chociaż wyglądała na nieśmiałą i niedostępną, dobrze znała się na rzeczy. Ruchanko było nieziemskie. Dawno nie posuwałem tak fajnej dupy, a jej wielkie cycki do dzisiaj falują mi przed oczami.
Zobacz film: kliknij tutaj!
Badamy seksualność nastolatek
Postanowiliśmy zakręcić się wokół polskich nastolatkach. Jak wygląda ich seksualne uświadomienie? Jak wygląda ich seksualne życie? W jakim wieku rozpoczynają współżycie? Trzeba to sprawdzić, a jak wiadomo, odpowiedź na naukowe pytania najlepiej uzyskać poprzez doświadczenie. Tylko empirystyczne podejście do zagadnienia pozwala na wyciągnięcie odpowiednich wniosków z badania. Naszą pierwszą respondentką była Marta. Ochoczo i z zaangażowaniem wzięła udział w badaniu. W celu podniesienia naukowej wartości naszego badania, postanowiliśmy wszystko uwiecznić na filmie, który możecie obejrzeć na naszej stronie. Wstępne wnioski wyciągnięte po analizie zgromadzonego materiału sa takie, że umiejętności seksualne polskich uczennic są naprawdę wysokie. Marta doskonale wiedziała do czego służy kutas i jak się z nim obchodzić.
Zobacz film: kliknij tutaj!
Marta reanimuje chorego

Święta za pasem, wszyscy biegają po sklepach, a mnie dopadło przeziębienie i to konkretne przeziębienie. Mam nadzieje że to nie żadna ptasia grypa, ani tymbardziej filipińska zaraza. Tak czy siak - czułem się okropnie. Do tego stopnia, że nie miałem siły zwlec się z wyra. Postanowiłem wezwać lekarza na domową wizytę. Na cud nie liczyłem (choć to ostanio modne), ale miałem nadzieję, że chociaż jakaś młoda fajna pielęgniarka mnie odwiedzi i zamiast baniek postawi mi fajfusa. Okazało się, że żaden lekarz nie przyjedzie, bo akurat służba zdrowia strajkowała, ale pani z rejestracji w przychodni powiedziała, że mimo wszystko kogoś przyśle. Okazało się, że sama przyszła. Na leczeniu słabo się znała, ale uczciwie muszę przyznać, że szybko postawiła mnie na nogi. Zastosowana przez nią terapia okazała się na tyle skuteczna, że po kilkunastu minutach intensywnych ćwieczeń chlusnąłem jej spermą prosto w oczodół.
Zobacz film: kliknij tutaj!
Spotkanie po latach z koleżanką ze szkoły

Wszyscy trąbią teraz tylko o tej naszej klasie, więc my także zajrzeliśmy tam z ciekawością. Tymbardziej, że przypomnieliśmy sobie, że w dawno temu chodziliśmy do szkoły z fajnymi dupeczkami. Bardzo nas ciekawiło jak wyglądają dzisiaj. Czy się zestarzałay i wyglądają jak pasztety czy może wyrosły na fajne sikorki. Okazało się, że namierzyliśmy nasza koleżankę Kasię. Na fotkach prezentowała się bardzo interesująco. Co więcej, udało nam się z nią umówić na spotkanie. Na widok Kasi nasze pyty od razu staneły na baczność. Danielowi przypomniały się szkolne wycieczki z Kasią. Od słowa do słowa prześliśmy do … dupy. Daniel zerżnął Kasię aż wióry poleciały. Nasza klasa okazała się lepsza niż niejeden serwis anonsowy. Darmowe dymanko z dawną koleżanką !
Zobacz film: kliknij tutaj!